Kochani:))
Przyznam szczerze,ze w tym roku druty i szydełko trochę u mnie zwolniły, natomiast przyspieszyła maszyna do szycia....no ale najważniejsze, że się coś dzieje....za oknem różnie a w domu wiosna...tak delikatna jeszcze biały śnieg przez nią przebija:)) Witam Was kochani...ostatnio pokazywałam moją łazienkę, jak to ją urządziłam, jakie koszyczki, ręczniczki, muszelki ,duperelki...a " pantalony mojego męża" i tak zrobiły największą furorę klik...niby zadowolony nie jest...ale pod nosem się śmieje :))) a przyznam,że miałam obawy wieszając tą " mężowską deklarację" jak to ją same ładnie nazwałyście:)
Jak już wspomniałam tak pokazuję, zrobiłam z akrylowej włoczki taki sweterek poncho, bardzo mi się spodobał model w Sabrinie więc ją kupiłam i zrobiłam...nawet dowód, że robiłam:)
ekspozycja nie jest za ciekawa jak i sama modelka...no ale cóż nie mam w domu wybiegu....wiec znalazłam taki wybieg, że zademonstrowałam jak umiałam, bo na "wisielca" to już w ogóle żadnego efektu nie ma:)
ekspozycja nie jest za ciekawa jak i sama modelka...no ale cóż nie mam w domu wybiegu....wiec znalazłam taki wybieg, że zademonstrowałam jak umiałam, bo na "wisielca" to już w ogóle żadnego efektu nie ma:)
Natomiast ten zrobiłam dużo wcześniej jest łączony z wełny akrylowej i moheru, góra na szydełku dół na drutach...prototyp jest o wiele delikatniejszy ale bardzo efektowny, natomiast mój swederek - tunika jest bardzo ale to bardzo cieplutki, zwłaszcza na późną jesień, zimę wczesna wiosnę, uwielbiam go:)
Robiąc wczoraj rano zdjęcia ujrzałam takie cienie na ścianie, które mnie po prostu urzekły, więc zrobiłam kilka fotek....
A teraz zajawka! Już coś na następny raz ...będzie o malowaniu farbami kredowymi kupionymi w sklepie Patynowy.pl w Krakowie....czyli wiosenna metamorfoza w salonie....zapraszam,
pozdrawiam i do następnego:)))
Bea