środa, 13 września 2017

Hortensje mon amour i pranie Frani


Kochane 💖

Bardzo dziękuję, że tak dużo Was ostatnio u mnie było, wymieniłyśmy swoje myśli, spostrzeżenia, tak duzo przemiłych komentarzy, na które lubię odpowiadać, a jak mi się nie uda to robię to na Waszych blogach. Do wielu z Was mam ogromny sentyment bo spotykamy się wirtualnie już kilka lat i jest to chyba sentyment odwzajemniony.
Zauważyłam jednak, że w ubiegłych latach chyba więcej się komentowało, teraz w dobie instagramu i pinterestu, gdzie wrzuca się tylko fotki, ta wymiana zdań zanika....ja tam wolę blog, gdzie można chociaż kilka słów  skrobnąć...u siebie i u Was.




Hortensja moja ulubiona Anabelle, odwdzięcza się kwiatami ale i tak za mało jak na moje potrzeby, w tym roku wycyganiłam jeszcze od dwóch koleżanek....dlatego muszę ją chyba rozsadzić. Kupiłam też dwie małe sadzonki hortensji pinky vinky i limelight.
Różowa już 3 rok nie kwitnie, a na niebieską nawet się nie porywam, bo pewnie też byłaby porażka😕













Ułożyłam bukiety w koszu, wazonie, zrobiłam wianek dla koleżanki oryginalny i dla siebie z zatrwianem.






W altanie straszyły takie przewody elektryczne, więc mój M. mówi zrób girlandę....i wyszła palma:))   Nie mam ciągle pomysłu jak zamaskować te kable??? Może coś mi podpowiecie:)

 




Może jeszcze pamiętacie moją kulę z hortensji i suszonych kwiatów , którą zrobiłam 2 lata temu...nadal ją mam.




W sobotę, piękną i słoneczną "zrobiłam pranie" w pralce Frani....chociaż jak widać ta nazywa się inaczej...no ale cóż i tak dobrze, że mam w czym prać 👍
Pralkę przytargałam z odległej o 50 km miejscowości, z piwnicy teściowej mojej koleżanki....ponadto jeszcze 2 krzesła, lampę z abażurem, wysoką szafkę na doniczki, która stoi przy altanie ( poprzedni post) 2 stoły .....ale nie zmieścił się fantastyczny stół z półką pod spodem i bardzo tego żałuję 😒 na pewno doskonale to rozumiecie:)



  















Dzisiaj na koniec coś dla ducha tym razem....czytam trochę mniej tego lata, ale zawsze coś tam mam do poduszki:))


Bardzo lubię tego autora, przeczytałam juz kilka jego książek, ta znowu jest niesamowicie tajemnicza i zaskakująca, muszę przyznać, że pisarz ma niezwykłą wyobraźnię, z powodu której momentami nie wiem gdzie się znajduję czytając jego książki....coś tu pachnie filozofią.... 



To żaden romans czy banał...TĄ KSIĄŻKĘ powinien przeczytać KAŻDY kogo  chociażby w najmniejszym stopniu interesuje, niepokoi czy dotyka obecna sytuacja na świecie, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie i Zatoce Perskiej co odzwierciedla się w szerokim stopniu w Europie...czytam na ten temat wiele, ale ta książka znów mi otworzyła oczy i jestem przerażona tym o czym się dowiedziałam, zwłaszcza jeśli chodzi o kobiety i dzieci....POLECAM!!!!


I kolejna książka Szymona Hołowni, mojego ulubionego publicysty i pozytywnego człowieka czynu, która przedstawia przykazania i błogosławieństwa w innym wymiarze, ale jakże przystępnym i ludzkim. Ponadto może nas ukierunkować jak racjonalnie i z sensem dokonywać zakupów, wydawać własne pieniądze i wspierać potrzebujących...jak ja się cieszę, że od paru lat kupuję właśnie "Muszyniankę" i "Majonez kielecki"....ale dlaczego przekonajcie się sami:)

Kończę moje dzisiejsze wywody...zapraszam serdecznie i całuski dla Was  💋 Bea
















poniedziałek, 4 września 2017

A mnie jest szkoda lata....

Witajcie:))

Naprawdę szkoda lata, chociaż jesień ma swoje uroki i zima też gdyby nie zimno i mróz:(


Pomału trzeba będzie zmienić nastrój i dekoracje w altanie...a raczej w "Ogrodowym zaciszu".  Niezmieniony zostanie tylko kredensik, który dostał nowe życie...sześćdziesięcioletni staruszek art deco, pokryty fornirem, złożony z trzech różnych szafek w jedną całość z uwagi na sentyment bo to mebel z dzieciństwa:))











Ostatnie Wasze wizyty i miłe słowa bardzo mnie ucieszyły i zmotywowały, gdyż nieraz człowiekowi nie chce się nic, a nieraz ma się werwę do wszystkiego i oby tak było jak najczęściej. Lato było piękne ale upały bardzo męczące, zwłaszcza u mnie na południu Polski. 


 
Na fotkach nasza Sonia oraz dużo kurek, kaczek i gęsi...ptactwo domowe lubię w każdym wydaniu,
oby tylko nie przesadzić:))





 
Moje tajemnicze wrota w ogrodzie i kredens ogrodowy, a w nim .....
 


....rojniki w lejku, chochelce i maszynce do mięsa:))

 
i jeszcze kwiaty...kwiaty...




   ale było i tak :(((   na szczęście już po :)

 No i oczywiście wszędobylskie ptactwo domowe:))







Nie mogło zabraknąć letnich koktajli a teraz kremu z pieczonych pomidorów z chilii...

smacznego kochani 😍 Bea 😍


Teraz biegnę zajrzeć do Was jest dużo nowych blogów, które muszę odwiedzić , ale zawsze pamiętam i mam sentyment do moich stałych bywalców i cieszy mnie,
że Wy do mnie również:))💋


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...