czwartek, 2 lutego 2017

Walentynki, te słowa brzmią całuśnie:)


Witajcie!

Cieszę się, że przedstawione  ostatnio gazety z dawnych lat, starodruki i nowości czytelnicze przypadły Wam do gustu, dziękuję za tak ciekawe  Wasze komentarze, spostrzeżenia i sentyment. 
Witam nowe obserwatorki a moje stałe serdecznie pozdrawiam, a wszystkim mówię "Nie zapomnij pocałować na dzień dobry" i "Zawsze całuj na dobranoc" oczywiście Tego lub Tą kochaną osobę.

                         





Ja nie wyrosłam w czasach gdy się obchodziło Dzień Św. Walentego, ale niestety udziela się to wszem i wobec, tak czy inaczej, uważam, że jeśli się kogoś kocha to można mu to powiedzieć, a nawet trzeba mówić często !
Ten tekst w języku angielskim zachwycił mnie już dawno, a w tłumaczeniu też brzmi całuśnie:)))))
dlatego postanowiłam uszyć w tym temacie takie właśnie poszeweczki:)



Prezentacja nastąpiła w pokoju mojego syna, który teraz tylko tu bywa , a ja chętnie czasem zajmuję Jego terytorium  do celów własnych:)) 
W pokoju również są poduchy, nakładki na ławie  i zasłona z motywami typowo faceckimi:)

 które uszyłam z materiału z motywami Londynu i Nowego Yorku, do tej pory ich nie pokazywałam....pokoju chyba też nie:))

Przy okazji właśnie wypróbowuję metodę edycji  tego posta z poziomu samego bloga a nie z  bloggera i jestem ciekawa jaki będzie efekt??






Tak na przykład zrobiłam też i zamieściłam kilka grafik na ścianie....jedna z nich to
"Krótka lekcja życia"
Wrona usiadła na drzewie nie robiąc nic.
Królik postanowił zrobić to samo i usiadł na ziemi.
Po chwili przyszedł lis i zjadł królika.
Wniosek:
Żeby siedzieć i nic nie robić musisz być na górze!

oraz 

"Czas sobie leci, ale pamiętaj, że to TY jesteś pilotem"

i tym pomyślnym akcentem żegnam Was w pierwszych dniach lutego jeszcze zimowego...  i oczywiście " Nie zapomnę ....."
 Bea




środa, 25 stycznia 2017

Lek na zdrowie jest w aptece a na nudę w bibliotece...

 te słowa przeczytałam kiedyś w bibliotece  u mojej ulubionej bibliotekarki P.Reginy i niezwykle mi się spodobały, gdyż prawda to wielka.....czytanie książek nie tylko zabija nudę, czas , ale odbija się z wielką mocą na naszej psychice, wrażliwości, uruchamia naszą wyobraźnię, porusza serce, sprawia,że chcemy komuś pomóc, kogoś kochać, do kogoś zadzwonić,żeby o nas nie zapomniano, żeby nam się coś takiego przydarzyło, albo,żeby nas ominęło....żeby było pięknie i dobrze ... itd. itp.

drugie życie książki

w 2016 czytałam jak zawsze ,ale niestety nie dzieliłam się z Wami moimi wrażeniami, wpisuje na listę te książki, które wywarły na mnie jakieś wrażenie, inne pomijam, bo takich tez jest wiele, których nawet nie kończę, ale wiem,że macie to samo:))

Ostatnio u Wietrzyka  przeczytałam świetny post o książkach, parę dni temu jak zwykle w Moim zaczytaniu   polecane nowości  i audiobooki , a u Moniki   zawsze jest podana lektura jak na tacy, a dzisiaj ja otwieram moją bibliotekę i czytelnię dla Was.

 Ten rok zaczęłam od niezwykle przejmującej książki Lisy Genovy "Kochając syna"


Opowiada o miłości, lęku, i chorobie.  Bohaterem jest chłopiec chory na autyzm, autorka - neurobiolog oddała z niezwykłą wnikliwością  obraz życia dziecka i całej rodziny  chłopca, a także jego psychikę i sposób myślenia.
 Dla nas wydaje się to choroba niezwykle trudna i ciężka, ale  po przeczytaniu tej książki, chciałoby się powiedzieć,że jak dziwne są pewne zachowania  u dzieci , ludzi z autyzmem, to w przypadku ludzi zdrowych, nasze zachowania w różnych sytuacjach, np.wymachiwanie rekami, tupanie nogami, rzucanie przedmiotami itd. . takie czy inne zachowania nie wydaja się dziwne czy chore, a w przypadku autyzmu tak....i właśnie to trzeba zmienić, sposób myślenia ,postrzegania i  traktowania  ludzi chorych nie tylko na tę chorobę........

Jest to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam ostatnio pod wieloma względami. Nadal wywołuje u mnie lawinę uczuć i wielu przemyśleń i nie mogę się otrząsnąć z wrażenia jakie na mnie wywarła....
czy ktoś czytał  tą lub inne książki L.Genovy?

Rok 2016 zakończyłam tymi powieściami;
Piekło Isis - Sophie Kasiki


 Dziewczyna, która pokonała Isis - Andrea C.Hoffmann

 oraz Kobiety z Kabulu - Gayle Tzemach Lemmon,

 to kolejne poruszające, a nawet wstrząsające książki, które w wyraźny sposób naświetlają obecną sytuację, zagrożenia, nie tylko dla nas ale dla kobiet, dziewczynek i chłopców z krajów okupowanych przez Isis.
 Polecam każdemu, a zwłaszcza tym ,którzy chcą zrozumieć sytuację na świecie i tragizm uchodźców.

W między czasie przeglądam, czytam i poprawiam sobie humor przy starych gazetach i książkach z mojego lamusa. Poniżej stare gazety oprawione w księgi;
Przyjaciółka lata 50-te, 60-te, Kobieta i życie, raz Moda i życie praktyczne z  roku 48 oraz z lat 50-60 tych. Zamieszczam kilka ciekawych notek i ogłoszeń w dzisiejszym temacie czytelniczym:))









Podczytuję też różne opowiadania i powieści w odcinkach;





 o gazetach z lat 60-tych pisałam tutaj  w moich początkowych postach

 Natomiast tutaj mam starusieńką książkę ponad stuletnią pt. "Jan III Sobieski Król Polski czyli ślepa niewolnica z Sziras" . Każda kartka osobno, ok.600 stron i przyznam się bez bicia,że jeszcze jej nie przeczytałam:(    może ktoś z Was już czytał albo miał styczność z tym romansem historycznym???




Tutaj mam "Tajemnice życia powstającego w cztery oczy " dr A.Kuhnera z 1922 roku, jak przeczytałam w necie tj. o życiu małżeńskim itd:) książka mojego dziadka:))

tym sentymentalnym akcentem kończę na dzisiaj i mam nadzieję, że Was ździebko zainteresowałam
Bea:))







wtorek, 3 stycznia 2017

W blasku słońca, światełek i pochodni...


Witajcie!

Witam w Nowym Roku, kolejnym już na blogowisku, a w zasadzie  piątym kalendarzowym.....kiedy to zleciało ???? W ubiegłym roku tylko 29 postów, a miałam pisać regularnie, nie zakładam więc nic z góry, bo i tak 2-3 posty miesięcznie mogę napisać, ale przyznacie, że zawsze są wypasione:))

Jakie nastroje u Was po Sylwestrze i pierwszych dniach 2017 roku ???
Ja się wybawiłam i zahartowałam mam nadzieje na cała zimę a może i rok ! Zorganizowaliśmy z mężem sylwestra przy grillu, ognisku i kociołku w naszej altanie. Impreza plenerowa od 20.00 do 4.00 rano. Osób 10 podjęło wyzwanie i się stawiło w szampańskich humorach, 4 osoby nie podjęły ryzyka....ale i tak wieczór , zabawa, gorące dania i humory dopisywały nam wszystkim.  Spontaniczny pomysł zaświtał mi w piątek popołudniu, wieczorem już  było skrzyknięte towarzystwo i dograne szczegóły.



 W sobotę rano zakupy, osłanianie altany, ustawianie mebli, dywanu, żeby było ciepło, przygotowywanie poduszek, koców, futrzaków, ustawianie ogniska na trójnogu, grilla, pochodni, gotowanie wstępne leczo, zupy gyros, barszczu czerwonego....a potem .......zaczęły mnie nachodzić czarne myśli, na co ja się szarpnęłam,  czy się uda, czy nie zamarzniemy, itd........ale okazało się, że martwiłam się niepotrzebnie, było wszystko super łącznie z pogodą niewiele poniżej zera.
Kilka zdjęć, prezentuję poniżej.





Przedstawiam Wam sesję świąteczną naszej Sonii  w najnowszej kreacji mojego projektu...a sylwestrowe wystrzały Sonia zniosła bardzo dzielnie  ale markotnie:(

jeszcze kilka migawek z domowego sioła. Jak widzicie było przemeblowanie....o tym innym razem, dzisiaj zwróćcie uwagę na moją choinkę tradycyjną-sztuczną 









i żywą -retro ze szpicem i bańkami rodowymi:)







Dziekuję Wam za życzenia pod ostatnim postem, emaliowe oraz smsy, a także karteczki z życzeniami,  otrzymałam jeszcze kolejny prezent świąteczny od Xymci-dm  śliczną zakładkę do książki  z haftem kaszubskim oraz słodycze....dziękuje kochana i Wam również. Przy okazji witam moje nowe obserwatorki; Izabellę, Kamilę i Oczy otwieram.




Na ten Nowy Rok życzę Wam wytrwałości w postanowieniach i działaniach
Bea:))




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...