niedziela, 18 września 2016

Sentymentalnie....


Witajcie:))

Lubię wstać rano, raniutko w niedzielę, wszyscy jeszcze śpią, a ja zaparzam sobie małą kawę z gorącym mlekiem i wychodzę przed dom....spaceruję....często jeszcze w szlafroczku....wdycham świeże powietrze, słucham ciszy, ptaki zaczynają śpiewać, Sonia drepcze za mną krok w krok....a ja spaceruję i celebruję chwile dla siebie.....uwielbiam to....



zaczynam od ganku.....idę po trawniku , do klombu....







przystaję i patrzę jakie kwiaty zakwitły, które trzeba przyciąć....co nowego się pojawiło....






uwielbiam moje stołki, na których w miednicach rosną kwiaty.....jak wyglądają teraz ...


a takie były wcześniej...





tą lukę wypełniły "Zaczarowane Wrota", które uwielbiam
i zawsze przy nich przystaję....




kredens już się  wpasował  w klimat tarasu.....a wyglądał nieciekawie:)







w altanie zestaw kluczy i bukieciki robione jeszcze na Zielną w sierpniu....



następnie idę z kawką do małego sadu... a tam malinki....
i kanki... W tym roku  nie awansowały niestety....czekają na swoje 5 minut....






oglądam swoje sielskie zakątki....trawy... i zawracam do domu.... 





wracam do domu robić śniadanie....a tam też kwiaty....
i zaczyna się dzień;)





była to taka sentymentalna podróż w czasie ....wyciszenie...wsłuchanie się w siebie....tak rzadko mamy na to czas.... ale lubię....wstać rano, raniutko w niedzielę......

złoty pyłek i całusy dla moich sympatyków:)))
Bea


















piątek, 26 sierpnia 2016

Na tarasie i w altanie degustowanie i smakowanie....



nie ma to jak podjadanie na świeżym powietrzu, wreszcie doczekałam się altany, w której możemy się relaksować, gościć i spędzać każdą wolną chwilę tego lata....

Altanka jeszcze nie jest wykończona ale najważniejsze,że juz można z niej korzystać, mogę urządzać, dekorować, przestawiać, itd.
Zapraszam więc na mały rekonesans, witam nowe obserwatorki i moich stałych bywalców, może mi coś doradzicie w kwestii urządzania i smaków tego lata:))











 W altanie króluje motyw kurek, gęsi i kaczek, kolory bieli i niebieskości, oraz naturalnego drewna i cegły....jest mój upragniony piec z dwoma fajerkami oraz grill...a niebawem będzie wędzarnia....
ale to juz broszka mojego M, który jest w tych kwestiach nieoceniony, gdyż to jego dzieło....z pomocą serdecznego kolegi udało się sprostać mojej wizji:))











Na tarasie stolik powiedziałabym kawiarniany, gdyż tylko serwuję tu desery i kawkę....poniżej pamiętne już śniadanie na tarasie na ptasim obrusie:)












I żeby nie było,że tylko się objadam i wypoczywam, ale tez "Uwalniam tkaniny" z mojej szafy....jak widzicie  dla małej 4 miesięcznej Majeczki prezencik oraz poduszki retro na zamówienie....chyba już tyle różowości na ten sezon:))









Okropnie się rozpisałam, nadrobiłam zaległości kulinarne, ale  czytelniczych wciąż nie....ponadto winna jestem kilka prezentów oraz wspomnień, ale to już kolejnym razem....
pozdrawiam Was i ściskam 
do widzenia
Bea









Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...