wtorek, 6 października 2015

Włoskie widoki, smaki, zapachy...


Wreszcie zakosztowałam tego wszystkiego...a jednakże wciąż jestem nienasycona zwłaszcza gdy wiem ile jeszcze wspaniałości mnie ominęło......Witajcie, jestem już wreszcie po wspaniałym udanym urlopie. Bardzo Wam dziękuję za ostatnie Wasze miłe komentarze względem moich krawieckich różności i.......innych domowych twórczości:))

W skrócie chciałabym Wam pokazać gdzie byliśmy na urlopie - Południowe Włochy region Kampania.
 Na pierwszy ogień Limoncello i wszystko co z cytrynami i limonkami się wiąże, we wspaniałych , uroczych sklepikach , którym trudno się oprzeć...tak jak samemu likierowi, oraz widokowi plantacji cytryn:))
   Wszystko to na przepięknym Wybrzeżu Amalfitańskim- Costiera Amalfitana, które składa się z 13 miast -pereł wybrzeża, zaliczonych do dziedzictwa UNESCO. Odwiedzają te miejsca miliony turystów z całego świata, gdyż widoki majestatycznych gór zbiegających się  z laurowym wybrzeżem morza Tyrreńskiego zachwycają i zapierają dech w piersi !!!















Byliśmy zauroczeni widokami górzystych terenów  Apenin, gdzie domy są zbudowane kaskadowo jakby przylepione były do skał...zwiedziliśmy 4 miasta Amalfi, Positano, Salerno i Sorrento... po czym uznałam, że nawet jak juz nic nie zobaczę do końca pobytu to i tak mi wystarczy wrażeń...))  ale moja siostra u której gościliśmy i tak przygotowała więcej niespodzianek:))


















W miasteczkach mnóstwo wąskich uliczek, długich i wysokich schodków, sklepików z różnorodnymi cudeńkami,....że nie jestem w stanie pokazać wszystkich zdjęć,  tak więc następnym razem zdjęcia z innych atrakcyjnych miejsc..... 

a tymczasem u mnie również już jesienne klimaty....







oraz torebka, która jeszcze nie była tutaj na wybiegu tylko raz na spacerze:) a uszyłam ją w wakacje  ( z tkaniny, serwetek, firanek, koronek,pasmanterii..itd)  i pokazywałam wcześniej zajawkę....teraz niestety trafi do szafy.... bo jesień kocha inne barwy....






Tak więc dzisiaj juz się z Wami żegnam ale nie do końca bo muszę teraz poodwiedzać Was moje drogie gdyż wydaje mi się , że nie byłam u Was bardzooo długooo...

Pozdrawiam Beata:)












wtorek, 8 września 2015

Tańcowała igła z nitką

Witajcie:))

Tyle komentarzy , refleksji, przemyśleń pod moim ostatnim postem bardzo mnie ucieszyło i zadziwiło ale bardzo pozytywnie...cieszę się, że nadajemy na tej samej fali i rozumiemy się bez zbędnych zapewnień....bardzo dziękuje wszystkim...również tym ,którym nie zdążyłam jeszcze odpowiedzieć, a także tym którzy mnie wtedy odwiedzili ale nie pozostawili komentarzy bo jestem pewna ,że nie zawsze człowiek ma odpowiedni nastrój ku temu...a rozmyśla i przeżywa podobnie...jeszcze raz dziękuję;))

Teraz,żeby nie było,że jestem tylko z głową i ręcami poza światem...udowadniam, że stoję twardo na ziemi i szyję, przerabiam, piekę, gotuję itd....

Poniżej do letniej sypialni wyszykowałam takie oto poduszki i serduszko w kolorze różowym...ustroiłam  koszyk do mojego lawendowego rowera- oryginalnego Peugeota zakupionego 2 lata temu  na ryneczku...ujrzałam i zabrałam:)













Pozostały mi jeszcze takie materiały...z innych uszyłam juz obrus na stół w ornamenty ,a w marokańską koniczynę miętową  na ławę i poszewki na poduszki.



 Koszyk piknikowy doczekał się wyściółki ale nie doczekał się jeszcze pikniku:((
 Na upałach było za gorąco, teraz jest za zimno!






 Ten obrusik kupiłam na targu zachwyciła mnie technika- wypełnienie kwiatków tkaniną i nie wiem czy to przyszyte czy przyklejone???  Ponadto uszyłam 3 sukienki na to lato...ta pierwsza poniżej jest z pół koła , przy którym musiałam skorzystać z porad mojego męża jak go wykroić.....i zdał egzamin na "6". Dwie kolejne sukienki są z tego samego wykroju, a ta miętowa taka kombinowana troszkę....co w szyciu lubię najbardziej:)











Teraz się chwale prezentami jakie dostałam od kochanej Dorotki z Nutki nostalgii....które mnie niezmiernie ucieszyły i niezwykle zaskoczyły...wreszcie i ja mam skrzydła Anioła...sama nie potrafiłam sobie takich sprawić....przyleciały wraz z serduszkami i poduszeczką od dobrego serduszka:))
Ponadto dostałam jeszcze wyróżnienie, ale o nim następnym razem:)



Suszę  całe lato płatki róż...i robię wianuszki z płatków oraz jeszcze pot pourri według przepisu Marty z Lnianego zaułka, która mnie bardzo do tego zachęciła i pouczyła:))






Suszyłam tez pomidory...zrobiłam je na kilka sposobów z ziołami, oliwie, oleju, koktajlowe i limy....a ponadto upiekłam pyszne ciasto jogurtowe ze sliwkami według przepisu  Agness z klimatów Agness... jest pyszne i polecam wypróbować koniecznie.... a tymczasem zapraszam na nie i na kawkę...ponieważ jakiś czas mnie nie będzie albowiem udaje się na zasłużony urlop wreszcie do słonecznej mam nadzieję Italii...dlatego pozdrawiam i do usłyszenia pod koniec września:))

♥Beata♥



środa, 26 sierpnia 2015

Mapa nieba....?

Witajcie;)


Dzisiaj będzie tak inaczej....nostalgicznie, refleksyjnie, religijnie, filozoficznie, efemerycznie....a to za sprawą Święta Matki Bożej Częstochowskiej i moich przemyśleń nad wiarą ,życiem, śmiercią i nieśmiertelnością.....jak również za sprawą literatury, którą ostatnio czytam, analizuję,...

 Ponadto jakieś dwa tygodnie przed świętem Matki Boskiej Zielnej w jednym momencie naszła mnie myśl, że muszę juz zrobić w ogrodzie kapliczkę dla Matki Boskiej....co prawda juz dawno to stwierdziłam, ale jakos tak schodziło, aż tu nagle muszę i juz i myślałam jaka budkę zrobić, zanim mój M. zrobi coś z drewna jak planował.....no i wpadłam na pomysł....zgadłyście?? gdzie się schroniła nasza Opiekunka??  W żelazku starym starodawnym, odwróconym.....figurka pochodzi z rodziny męża, jest zamocowana ozdobiona różami  i poswięconym bukiecikiem kwiató i ziół .....i jest na poczytnym miejscu wśród różaneczników i azalii...   i tak bardzo mnie cieszy:)))
i mówię, że akurat przed samymi Świętami Maryjnymi, 15 sierpnia Wniebowzięcie N. Marii Panny, 26 sierpnia  Matki Bożej Częstochowskiej i 8 września Narodzenie N.Marii Panny......to chyba był jakiś znak....natchnienie....czy jak tam kto chce niech mówi....ale ja swoje wiem:)))





Pisałam ostatnio,że przeczytałam nowe książki i napisze o nich osobno i teraz właśnie  chciałam, je przedstawic, przeczytałam, bardzo mnie zafascynowały, kupiłam i mam.  "Dowód" i "Mapa nieba" które napisał Eben Aleksander - renomowany amerykański neurochirurg, który kilka lat temu w wyniku ciężkiej choroby mózgu zapadł w śpiączkę i twierdzi,że widział niebo, doświadczył obecności Boga i istot anielskich, oraz przeżył niesamowite emocje i wrażenia, do tej pory słabo wierzący, sceptyk.. 

To wszystko opisał w "Dowodzie", książka napisana bardzo ciekawie , jeden rozdział jest o nim jego chorobie, leczeniu, naukowych informacjach medycznych, a następny o Jego wizycie w zaświatach...i tak do końca aż do wybudzenia i całkowitego wyzdrowienia. Jest wiele odwołań do potęgi naszej świadomości, o tym jak wielka jest przepaść między duchowością a nauką., o wszechświecie...o synchroniczności dwóch światów.


Druga część 'Mapa nieba" to zbiór wyznań i listów różnych ludzi z całego świata z różnych okresów ich życia, którzy dzielą się informacjami, jakie sami przeżyli na pograniczu zycia i śmierci bądź byli świadkami różnych zdarzeń, Reasumując wszystko zmierza do wyjaśnienia istnienia duszy, życia po śmierci, obecności zmarłych wśród nas i znaków od Nich, które musimy nauczyć się rozpoznawać. 

 "Niekiedy...przemawia do nas inny świat. Używa języka i symboli zaczerpniętych z tego świata: czasami daje o sobie znać tak głośno jak grzmot, a kiedy indziej tak cicho jak uderzenie skrzydeł chrząszcza o szybę..."   

"...Wszechświat mówi jednym językiem, a jest to język przepojony znaczeniem. Przenika ono każdy poziom wszechświata-nawet ten, w którym żyjemy, gdzie najtrudniej dostrzec jakikolwiek sens...."

"Gdy kończy się nasze zycie i powracamy do wyższych światów, spotykamy się z fascynującym zjawiskiem (...)To miejsce, w którym po raz kolejny przeżywany całe nasze ziemskie, liniowe zycie, lecz całe jednocześnie. Właśnie wtedy inne dusze widza naszą najlepszą, promienna wersje.(..) istotami które zachowują wszystko, co najlepsze, ze swojego pobytu na ziemi. Jeżeli mamy dorosłe dzieci pomyślmy o wszystkich odmiennych istotach jakimi były przez lata; noworodkami....pięciolatkami...nastolatkami(...) które z nich jest naszym prawdziwym dzieckiem? Doskonale znamy odpowiedź na to pytanie. Wszystkie!....


i tak dalej mogłabym przytaczać niezwykle interesujące fragmenty....dlatego powiem tylko, są to książki nie tylko dla wierzących, ale dla wszystkich, którzy chcą zgłębić, sens zycia, zastanawiają się nad istnieniem duszy, nieba....i zycia po śmierci.
Przyznam również, że ta tematyka interesuje mnie głębiej od czasu, kiedy pożegnałam na zawsze oboje swoich rodziców...a wraz z nimi odeszła część mnie samej.....

Chciałabym również przypomnieć o innych lekturach, które w ostatnim czasie przeczytałam i już polecałam, a głębsza wiedza na pewno ułatwia zrozumienie tych pozaziemskich spraw, równoczesnie mam nadzieję na jakieś Wasze propozycje czytelnicze:) Oczywiście wszystko dzisiaj w ramach Międzyblogowego kącika czytelniczego zainicjowanego przez Paulinę z Zielenie.

Polecam;
Czyściec- Ojciec Jan Witko,
Niebo istnieje naprawdę- Todd Burpo
Gdy przychodzą dusze-H.Bejda, M.Pabis,
Anioły nas nie opuszczają - e Martin
Co nam mówią zmarli - R. Roussel

oraz

Być jak płynąca rzeka, Alchemik, Brida, Walkirie - Paulo Coelho
Potem - G.Musso
Zaklinacz czasu- M.Alboom
Tam gdzie spadają anioły- D.Terakowska
 Oskar i pani Róża, Pan Ibrahim i kwiaty Koranu



Na dzisiaj już chyba skończę, mam wrażenie, że mogłam co niektórych zadziwić, znudzić, zaintrygować...podejrzewam,że komentarzy będzie pewnie niewiele tym razem....ale miałam taką potrzebę serca podzielić się tym tematem....tematem rzeka. o którym nie z każdym można porozmawiać i nie zawsze jest na to miejsce i czas...przyznacie sami:))

 Życzę udanego tygodnia, weekendu
i własnego wewnętrznego przewodnika:))

Beata


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...