Kochane 💖
Bardzo dziękuję, że tak dużo Was ostatnio u mnie było, wymieniłyśmy swoje myśli, spostrzeżenia, tak duzo przemiłych komentarzy, na które lubię odpowiadać, a jak mi się nie uda to robię to na Waszych blogach. Do wielu z Was mam ogromny sentyment bo spotykamy się wirtualnie już kilka lat i jest to chyba sentyment odwzajemniony.
Zauważyłam jednak, że w ubiegłych latach chyba więcej się komentowało, teraz w dobie instagramu i pinterestu, gdzie wrzuca się tylko fotki, ta wymiana zdań zanika....ja tam wolę blog, gdzie można chociaż kilka słów skrobnąć...u siebie i u Was.
Hortensja moja ulubiona Anabelle, odwdzięcza się kwiatami ale i tak za mało jak na moje potrzeby, w tym roku wycyganiłam jeszcze od dwóch koleżanek....dlatego muszę ją chyba rozsadzić. Kupiłam też dwie małe sadzonki hortensji pinky vinky i limelight.
Różowa już 3 rok nie kwitnie, a na niebieską nawet się nie porywam, bo pewnie też byłaby porażka😕
Ułożyłam bukiety w koszu, wazonie, zrobiłam wianek dla koleżanki oryginalny i dla siebie z zatrwianem.
W altanie straszyły takie przewody elektryczne, więc mój M. mówi zrób girlandę....i wyszła palma:)) Nie mam ciągle pomysłu jak zamaskować te kable??? Może coś mi podpowiecie:)
Może jeszcze pamiętacie moją kulę z hortensji i suszonych kwiatów , którą zrobiłam 2 lata temu...nadal ją mam.
W sobotę, piękną i słoneczną "zrobiłam pranie" w pralce Frani....chociaż jak widać ta nazywa się inaczej...no ale cóż i tak dobrze, że mam w czym prać 👍
Pralkę przytargałam z odległej o 50 km miejscowości, z piwnicy teściowej mojej koleżanki....ponadto jeszcze 2 krzesła, lampę z abażurem, wysoką szafkę na doniczki, która stoi przy altanie ( poprzedni post) 2 stoły .....ale nie zmieścił się fantastyczny stół z półką pod spodem i bardzo tego żałuję 😒 na pewno doskonale to rozumiecie:)
Dzisiaj na koniec coś dla ducha tym razem....czytam trochę mniej tego lata, ale zawsze coś tam mam do poduszki:))
Bardzo lubię tego autora, przeczytałam juz kilka jego książek, ta znowu jest niesamowicie tajemnicza i zaskakująca, muszę przyznać, że pisarz ma niezwykłą wyobraźnię, z powodu której momentami nie wiem gdzie się znajduję czytając jego książki....coś tu pachnie filozofią....
To żaden romans czy banał...TĄ KSIĄŻKĘ powinien przeczytać KAŻDY kogo chociażby w najmniejszym stopniu interesuje, niepokoi czy dotyka obecna sytuacja na świecie, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie i Zatoce Perskiej co odzwierciedla się w szerokim stopniu w Europie...czytam na ten temat wiele, ale ta książka znów mi otworzyła oczy i jestem przerażona tym o czym się dowiedziałam, zwłaszcza jeśli chodzi o kobiety i dzieci....POLECAM!!!!
I kolejna książka Szymona Hołowni, mojego ulubionego publicysty i pozytywnego człowieka czynu, która przedstawia przykazania i błogosławieństwa w innym wymiarze, ale jakże przystępnym i ludzkim. Ponadto może nas ukierunkować jak racjonalnie i z sensem dokonywać zakupów, wydawać własne pieniądze i wspierać potrzebujących...jak ja się cieszę, że od paru lat kupuję właśnie "Muszyniankę" i "Majonez kielecki"....ale dlaczego przekonajcie się sami:)
Kończę moje dzisiejsze wywody...zapraszam serdecznie i całuski dla Was 💋 Bea
Ale cuda. Z pralki została mi wyżymaczka, miałam Franię, ale już nie ma :( Jeśli dobrze pamiętam, ktoś z rodziny miał Światowida. Tary chyba ze trzy ocaliłam. A porządny drewniany stół bardzo by mi się przydał, oj bardzo. Piszesz, że hortensje nie kwitły, niektóre kwitną niestety na starych pędach, jeśli przemarzną lub przytniesz, kwitły nie będą. Jest dosyć prosty sposób rozmnażania hortensji, przynajmniej większości gatunków. W czerwcu - lipcu uciąć gałązkę i wsadzić do wody, jak puści korzonki wtedy do doniczki. Pierwszy rok na zimę schować najlepiej do nieogrzewanego pomieszczenia. Ale są osoby, które wtykają ucięty patyk w ziemię i im się przyjmuje. Żałuję, że w tym roku tego nie zrobiłam, bo rok bardzo nadawał się do tego. Twoje dekoracje mnie oczarowały, chyba muszę w jakiś suchy dzień ściąć kwiaty. Pozdrowionka.:)
OdpowiedzUsuńO widzisz to muszę w przyszłym roku tak rozmnożyć, albo na wiosnę rozsadzić...a pralka narazie stoi boję się żeby mi złomiarze jacyś nie wynieśli, oj mieli by co wynosić....Pozdrawiam Tereniu:)
UsuńAle masz piękne hortensje, i jakie cuda robisz z kwiatów. Może i ja pomyślę, wianuszki są śliczne... A z tą frania ta ja też już kiedyś swoją kilka razy przepraszalam hihi. :-) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBardzo lubię robić suche bukiety, co roku wychodzi mi coś nowego, innego, ale hortensje uwielbiam:))
UsuńCudowne dekoracje. Takie, jakie kocham i niestety w tym roku nic nie zdołałam wykonać.
OdpowiedzUsuńJaka szkoda, że moja Frania wywędrowała kiedyś z domu. U Ciebie wygląda uroczo. Pozdrawiam:):):)
No tak stare pralki, odkurzacze, kuchenki, wszystko teraz trudno odzyskać...ale jeszcze są jak widać zagracone piwnice i strychy:)) Na dekoracje kwiatowe jeszcze masz czas:)
UsuńPiękne kompozycje kwiatowe. Uwielbiam hortensje mam kilka w ogrodzie.Niebieska też mam, ale niebieska była tyljo przez rok :( w zeszłym roku kwitła na różowo, a w tym na fioletowo:)
OdpowiedzUsuńMam nadzieje,że moje nowe dwie ,któe sie przebarwiaja przetrwaja dlugie lata:)
UsuńTeż uwielbiam hortensje i wiem, że nie wyhoduję tej niebieskiej. Dlatego sadzę coraz więcej białych odmian, które też są piękne :)
OdpowiedzUsuńPodobno do niebieskiej jest specjalny płyn do podlewania:)POzdrawiam:)
UsuńAle cudowne łupy!
OdpowiedzUsuńA hortensje kocham, a one mnie nie bardzo :-)
Hortensja bedzie niebieska jeśli się jej zapewni podlewanie odpowiednim płynem, pod moją wiecznie podcieka szambo sąsiadów!!! i po tych detergergentach jest pięknie niebieska!
OdpowiedzUsuńNo własnie podobno skłądnik jakis nadmanganian potasu barwi na niebiesko hortensje rózową:))
Usuńjejku pralka Świtowit, jaka ona była super. Najlepsza pralka pod słońcem. Towarzyszyła mi wiele lat.
OdpowiedzUsuńA zdjęcia w pięknej aranżacji, aż zatęskniłam za tamtymi czasami.
Jako osoba pracująca w branży elektrycznej, pomyślałam, że mogłabyś każdy przewód owinąć czymś kolorowym lub owijką spiralną. Można wtedy tykać kwiaty, gałązki, między nie w zależności od nastroju, pory roku, świąt. Chociaż kable na wierzchu i rury to modny styl industrialny.
jak mi się marzy popołudnie z Tobą przy kawie i rozmowie, ech..... i wśród twoich kwiatów.
Kochana, podobno silnik ma być wyjety, ale z kablami pomyslę, bo nie chcę jej chować...nawet nie bardzo mam gdzie....a z ta kawa to i ja mam ochotę Elu:)))
UsuńPodziwiam Cię za determinację z pralką. Toż to trzeba zmienić sposób myślenia, żeby zrobić pranie w takim relikcie :-)
OdpowiedzUsuńNo wiekszośc z nas tu obecnych ma indywidualny acz troche zwariowany sposób myslenia, Ty kochana tez sie zaliczasz do grona kreatywnie zakręconych:)) Pozdrawiam:)
UsuńMiło mi gościć na Twoim blogu :) Bardzo tu fajnie :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam hortensje. Mam w swoim ogródku z 6 krzaków różowych i jedną czerwoną. Jak podlewam je nawozem do niebieskich hortensji robią się fioletowe. Uwielbiam je za to. Bardzo lubię je też suszyć. W tym roku niestety słabo kwitną, ale co kilka lat się to zdarza.
Kable można by zamaskować maskownicą z drewna. U mnie zamaskowano w ten sposób rurki od centralnego w kuchni. Z pewnością będę tu zaglądała :)
Witam Cie Agnieszko serdecznie, miło mi,że zagościsz na dłużej i że znalazłaś tu tez swoje klimaty...hortensja to bardzo wdzięczny kwiat bo mozna go podziwiac cały rok, jest prawie niezmieniona w zasuszonym stanie....kabel od pralki musze faktycznie jakos umiejętnie zamaskować, mam juz druga propozycje, dziekuje i pozdrówka:))
UsuńHortensje i dekoracje z nich przepiękne,szkoda,że u mnie nie chcą rosnąć.Bardzo lubiłam prać w pralce wirnikowej,nic mi w niej nie zafarbowało. Taką, mniejszą miałam kupioną do pieluch i dziecięcych rzeczy, używałam ją dotąd,aż nie wybuchła. Miłego prania,chyba tak,jak ja,lubisz to zajęcie.Pozdrowionka.
OdpowiedzUsuńU mnie na strychu jeszcze jest taka wirnikowa Romo-czeska, trzymam w razie awarii automatu:)) Mam nadzieje,że żadna nie wybuchnie:) Całusy:)
Usuńpiekne dekoracje, cudowny klimat... :)
OdpowiedzUsuńja też zdecydowanie wolę blogowanie od pokazywania samych zdjęć :)
Dziękuje bardzo i miło to słyszeć....pozdrawiam:)
UsuńAch, u Ciebie to zawsze jest taki niesamowity, sielski klimat! Zawsze warto do Ciebie zajrzeć, nacieszyć oko :)
OdpowiedzUsuńFajnie Agieszko,że zaglądasz i casem cos skrobniesz...ja u Ciebie podziwiam niezwykłe dekoracje:))
UsuńPiękne masz hortensje i umiesz je fajnie wykorzystać. Wspaniałe bukiety.Pozdrawiam :-).
OdpowiedzUsuńDziekuje ALu, nie wyobrażam sobie nie zrobic cos z ususzonych kwiatów , mam to od lat:))
Usuńhortensje to jedne z moich ulubionych kwiatów i choodz ja osobiscie do nich nie mam reki bo na balkonie nigdy mi nie przetrzymują za to jak posadziłam je pod blok to pieknie sie rozrosły w tym roku posadziłam kolejny krzaczek. hortensja czególnie ta kolorowa jest wymagajajaca lubi duzo wody i nie lubi pełnego nasłonecznienia. Mnie tez namawiano na instagram ale ja jakos nie mam przekonania mimo ze nie jestem typem wylewnym i tak duzo i ładnie nie piszę. Pozdrawiam weekendowo :D
OdpowiedzUsuńMAm własnie różową, przesadzona w odwpowiednie miejsce, ale chyba nic z niej nie będzie ( w sensie kwitnienia:))bo nie ma pąków na przyszły rok....pozdrawiam i ide w odwiedziny:))
UsuńWspaniały klimat!Pozdrawiam bardzo serdecznie -Gosia :)
OdpowiedzUsuńBardzo dziekuję za odwiedziny mimo wielkiego zaangazowania w swoje pasje. Pozdrawiam:))
UsuńZ tą girlandą na kablach jest niebanalnie a poza tym u Ciebie jest zawsze tak swojsko i przytulnie! Moje hortensje w tym roku zmarzły i nie miały tylu kwiatów jak zwykle,za to jedna chciała chyba to nadrobić i wyczarowała tylko jeden, ale ogromny. Pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńTak, nieraz hortensja wystrzeli z ogromym jednym lub kilkoma kwiatami, nie wiem od czego to zależy ,a le mi sie podoba:))CAłusy:)
UsuńPiękne ozdoby z hortensji. Taką pralkę jeszcze mam w piwnicy a żal wyrzucić.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam.
Dziękuję Tereniu, stare relikty wracaja do łąsk...chociaz na prezentację:))
UsuńMasz talent do tworzenia kwiatowych dzieł !! Kula z hortensji przepiękna, hortensja w ogrodzie także bajeczna !! Zdobyłaś fantastyczne łupy !! Frania po moich rodzicach niestety wylądowała na złomowisku ale udało mi się przechwycić i zatrzymać tarę. Zajmuje zaszczytne miejsce w ogrodzie jako dekoracja !!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Cuda wyczarowałaś z kwiatów! Podziwiam i troszkę zazdroszczę Ci hortensji. U mnie na balkonie hortensje bardzo krótko wytrzymują. Kupuję więc na bazarze i cieszę oczy dokąd tylko się da, a potem kupuję suszone. Dzięki za polecenie książek, pewnie po nie sięgnę. Pozdrawiam serdecznie:))
OdpowiedzUsuńUwielbiam hortensje:) Twoje ozdoby wyglądają przepięknie:) Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńHmmm Bea...od czego zacząć;) Widzę, że mamy podobny gust czytelniczy, bo też bardzo lubię Musso o Hołownię. A tematyka Bliskiego Wschodu mnie intryguje, ciekawi i niepokoi.
OdpowiedzUsuńGirlanda wykonana przez męża BOSKA! I Kochana...jak mnie rozczuliłaś Franią...oj, łezka się kręci w oku. Dziękuję za to wzruszenie. Ściskam:)))
Piękne ozdoby ;)
OdpowiedzUsuńJestem oczarowana hortensjami i wszystkimi Twoimi aranżacjami...tym bardziej, że sama na tym polu nie przejawiam żadnych talentów.
OdpowiedzUsuńA pranie z Frani zachwycające.
Niestety nie znam autorów, których wymieniłaś a do Hołowni jakoś trudno mi się przekonać.
Jestem tu bardziej tradycyjna.
Hortensje są cudne! Ja dopiero zaczynam przygodę z tymi pięknymi kwiatami, ale mam w pamięci kolorowe ogrody w jednej z nadmorskich miejscowości, do której przyjeżdżam prawie co roku (od hmmm...20 lat :)...)
OdpowiedzUsuńZaczynam też przygodę z blogiem. Choć nosiłam się od dawna z takim zamiarem, to musiałam "dojrzeć" ;). Faktycznie facebook i inne media społecznościowe skradły ludzi, ale ja wolę pisać :)... Zapraszam więc do siebie :), do naszego domu pełnego miłości na domowelove.log.pl
I książki też uwielbiam czytać :)! I Szymona Hołownię bardzo sobie cenię :).
Pozdrawiam cieplutko i jesiennie, czyli kolorowo :)!
Ania
Świetnie napisany artykuł. Jak dla mnie bomba.
OdpowiedzUsuń