czwartek, 6 marca 2014

Przedpokój i tabliczki szczęścia....

Witam wszystkich!
Z przyjemnością witam wszystkich, którzy do mnie zaglądają, komentują i obserwują, bo przecież to z myślą o innych ( ale i o sobie) blogujemy i zamieszczamy różne informacje, więc Wasze opinie są ważne, bez względu na ich zabarwienie, wiem,,że ja osobiście komentuję zgodnie ze swoimi odczuciami i przekonałam się,że nie wszystkim się to podoba, mimo,że nigdy nie byłam jakaś obcesowa czy niegrzeczna, po prostu nie zawsze wszystko jest w naszym guście i uważam,że spokojnie można to powiedzieć, a nie kryć się za zasłoną hipokryzji i wszystko chwalić, przecież jesteśmy różni i chwała za to bo byłoby nudno:)) ale to tyle na ten temat....

Przedpokój, czyli u mnie tzw. wiatrołap, znajduje się zaraz za drzwiami wejściowymi. Po prawej i lewej stronie zamontowane są szafy wnękowe. W jednej jest garderoba na płaszcze i buty oraz szafa narzędziowa mojego męża, a z drugiej strony  szafa - spiżarka na przetwory i na warzywa przechowywane w okresie zimowym.
Pomieszczenie to w sezonie jesienno - zimowym jest bardzo chłodne, dlatego z powodzeniem możemy tu przechowywać przetwory, jest to świetne rozwiązanie ponieważ nie mamy piwnicy i całe szczęście, albowiem byłaby wciąż pod wodą jak u moich kilku sąsiadów... wiatrołap jest bardzo malutki jakieś 3 na 2 m albo i mniej, ale nie jest zapomniany .....









okienko drzwi wejściowych od środka zasłania mała firaneczka, poniżej kopyto i szewskie prawidła, które wynalazłam w babcinej piwnicy, wszystko w oryginale, szkoda było mi dekupażować takie  oryginalne egzemplarze...




papierowe słońce  niestety nie mojego pomysłu oraz obrazki pomysłu mojego, są mojego wykonania i na tle oliwkowych ścian bardzo ładnie się prezentują









za wiatrołapem jest mały przedpokoik, który prowadzi do salonu , kuchni i dalszej części domu, którą systematycznie będę pokazywać... 
 serwetki robione jeszcze przez moją mamę i piękne szczotki do odzieży zakupione w komisie holenderskich mebli...



kufer posagowy- wiekowy, pamiątka po nieżyjących już sąsiadach moich teściów, którzy przeżyli I i II wojnę światową i obóz, zmarli jakieś 10 lat temu, a przeżyli o dziwo oboje po  ponad 80 lat, mam po Nich jeszcze kilka pamiątek, maszynę Singer, stary czarny telefon, garnki żeliwne i zydelek, wszystko jest używane lu wyeksponowane, te poduchy - poszewki raczej zakupiłam w SH za grosze, ostatnio rzadko tam bywam ....



własnie tutaj ostatnio zrobiłam małą galeryjkę grafik ołówkiem i węglem mojego męża, mają one już kilkanaście lat i dopiero doczekały się oprawienia...passe-partout robiłam sama, wykorzystując płótno malarskie i antyramy...







ta jest moja ulubiona, klimat wiejski oczywiście





 a teraz TABLICZKI  SZCZĘŚCIA z SENTENCJAMI lub ZŁOTYMI MYŚLAMI
i nie tylko...

ta tabliczka , tekst w jęz. francuskim,wisi u mnie na kominku już przeszło rok, zakupiłam ją na targu staroci w Sandomierzu i jest chlubą mojego domu, a mąż wciąż powtarza,że to święte słowa:))



„Bóg stworzył kobietę, a kobieta stworzyła dom”



 2 miesiące temu zakupiłam za całe  2 zł , tę oto tabliczkę w  jęz. niderlandzkim, w komisie mebli holenderskich, bo mnie zaintrygowała, zwłaszcza czcionka i podpis Don J. Bosco, oczywiście powiesiłam na kominku i przetłumaczyłam, przy okazji dowiedziałam się, że Jan Bosco duchowny włoski, patron młodzieży, miał całe mnóstwo powiedzeń i złotych myśli, które są wciąż cytowane i przywoływane w różnych okolicznościach, ta zawiera myśl....



„Kawałek nieba wynagrodzi wszystko”
Św.Jan Bosco




No i oczywiście nie mogłam przejść obojętnie obok tego dzwoneczka porcelanowego, który ukrywał przepiękną sentencję, nie wiem kogo niestety, a leżał na straganie na rynku pośród szklanek, kubków, itp...
czyż te słowa  nie są ujmujące....


Matko

Bóg stworzył wiele wspaniałych rzeczy 
zachody słońca i kwiaty i klucz
ptaków i światło gwiazd  
i potem stworzył 
 kolejny prezent 
bardzo kochającego i bardzo prawdziwego 
wspaniałego ,najbardziej sprawiedliwego człowieka 
jakim jesteś droga mamo Ty




a na koniec żegnam Was  pięknym wierszem dla Kobiet na Dzień Kobiet, ponieważ zaprosiłam na ten dzień na uroczystość moją mamę, Jej opiekunkę ,siostrę i koleżankę
( średnia wieku ok. 70 lat), zrobiłam dla każdej z nich takie pamiątkowe kartki z życzeniami (scrapbooking to jeszcze nie jest), ponadto chciałam podkreślić ich zalety i podziękować za wsparcie w opiece nad moją chorą mamą, dlatego otrzymają tytuły Kobiet Roku w dziedzinie; miłość, troskliwość, przyjaźń i elegancja  oraz kwiaty, muzyka, ciastka, sałatki ,nalewki,itp. itd..... taki mam pomysł i mam nadzieję Je ucieszyć i zabawić, mój mąż mi w tym pomoże jako prowadzący:)))






Dziękuję Wam za cierpliwość w tym przydługawym poście i proszę nie zapomnijcie coś skrobnąć na koniec, pozdrawiam wszystkich
~~Beata~~ 


poniedziałek, 3 marca 2014

Krawiecki dorobek ostatnich dni

Kochani!
Chociaż czasu mam tyle ile sobie wygospodaruję, a więc wieczory i niektóre popołudnia, z tego powodu wiele nie na szaleję, ale zawsze byłam i jestem zdania, że " CZAS MA SIĘ NA TO NA CO CHCE SIĘ MIEĆ", najwyżej może być przesunięcie w czasie....:))




Moja nowo nabyta maszyna z Lidla cały czas jest w akcji, ostatnio uszyłam   2 spódnice, tunikę, sukienkę oraz koraliki z materiału, nie wszystko nadaje się na pokaz, po prostu w rzeczywistości wygląda lepiej niż na zdjęciach
Spódnice, to ze skarbów babcinej szafy- recykling kilku już "niechadzanych" spódnic, z których wykreowałam taką oto składankę;








ta tunika z kawałka materiału wg wykroju z Diany uszyta pod wpływem impulsu...










a tutaj już zabawa- mały tutorial...koraliki z materiału, bardzo proste w wykonaniu:
- należy przygotować resztki materiału, 
- przygotować koraliki, mogą być już jakieś zużyte lub np.orzechy laskowe
-trzeba zmierzyć średnicę koralika,
-wyciąć podłużne pasy o takiej szerokości jak koralik i o co najmniej podwójnej długości niż oczekiwany sznur korali,
-uszyć tunel zakończony z jednej strony i wywrócić na prawą stronę,
- wkładać po jednym koraliku i zawiązywać za nim ścisły supeł, ilość koralików wg gustu i potrzeby,
- po umieszczeniu ostatniego koralika zawiązc również supeł, a koniec tunelu zaszyć,
- korale gotowe:)
- do pary można zrobić bransoletkę, co też poczyniłam:)












Teraz w kolejce czeka na uszycie bluzka i pokrowce na krzesła, ale tutaj już będzie większa sprawa bo sześć sztuk, czekam na wenę....:))
Dziękuję Wam za dzisiaj, serdecznie witam nowych obserwatorów i stałych oglądaczy,
z pozdrowieniami ~~Beata~~




ale, ale... to jeszcze nie koniec, bo przecież chciałam Wam polecić znowu dobrą książkę, to opowieść o życiu i karierze Marylin Monroe, napisana przez Alfonso Signorini "Marilyn, żyć i umrzeć z miłości", wysłuchałam ją na audio z wielkim zainteresowaniem, mam nadzieję, że też czyta się równie dobrze, polecam!!





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...