Witajcie!
Lawendowo w ogrodzie i lawendowo w domu....może bez przesady, ale jakieś akcenty są na pewno tak u mnie jak i u Was....ostatnio nabyłam kilka kuponów tkanin, z motywem lawendowym, różyczki, Green Gate, marokańska koniczyna miętowa, ornamenty...i tak stopniowo szyję nowe
dodatki w klimacie letnim:)
dodatki w klimacie letnim:)
A do lawendy przylatują motylki i pszczoły...ale jest chyba bardzo dużo nektaru ponieważ ani na chwilę nie przysiądą żeby sobie zrobić selfie:) a ja oczywiście z aparatem biegam, czego dowodem są poniższe fotki:)
Jak widać lawendowy obrus, nakładki, serwetki, poszewki na poduszki , zasłonki oraz szyszki lawendowe, które możecie zrobić sami, a DIY znajdziecie u mnie tutaj
Ja jeszcze w tym roku nie robiłam ,ale na pewno nie omieszkam, zwłaszcza, że są one takie trwałe! pachną nawet te sprzed dwóch lat i stanowią ponadto atrakcyjny dodatek do prezentu:))
Dzisiaj jest trochę zdjęć ale również coŚ do poczytania w naszym Między blogowym Kąciku Czytelniczym dzisiaj ostatnie moje czytadła i stos książek, które wypożyczyłam na wakacje...a raczej odłożyła mi moja serdeczna koleżanka bibliotekarka, która ze wszech miar stara się dogodzić moim gustom...zapraszam Was więc do czytelni przy
koktajlu malinowo-porzeczkowo-wiśniowym ( mix owoców z jogurtem, maślanką i kefirem) lub
koktajlu truskawkowo-czekoladowo-kawowo-mlecznym ( na dnie mus truskawkowy, następnie schłodzone czekolada, kawa, a na wierzch spienione zimne mleko, w środku kulka lodów, jest pyszne popijane przez rurkę, zwłaszcza jak posmakujemy truskawek.....prima sort!!!
koktajlu malinowo-porzeczkowo-wiśniowym ( mix owoców z jogurtem, maślanką i kefirem) lub
koktajlu truskawkowo-czekoladowo-kawowo-mlecznym ( na dnie mus truskawkowy, następnie schłodzone czekolada, kawa, a na wierzch spienione zimne mleko, w środku kulka lodów, jest pyszne popijane przez rurkę, zwłaszcza jak posmakujemy truskawek.....prima sort!!!
Ostatnio przeczytałam świetną książkę "Tańcząc z wrogiem" , autorem jest Paul Glaser, który podczas wizyty w Polsce w obozie w Oświęcimiu, wśród rzeczy odebranych więźniom wypatrzył walizkę ze swoim nazwiskiem....od tego momentu rozpoczął poszukiwania i dotarł do swoich żydowskich korzeni i informacji o ciotce- tancerce uwięzionej w Auschwitz-Birkenau.
To dramatyczna opowieść, a zarazem pełna optymizmu bohaterki Rosie, która przetrwała obóz, oparta na autentycznych faktach, zawierająca wiele zdjęć, listów...przedstawiająca również naród holenderski w okresie okupacji...który wywarł na mnie niezbyt pozytywne wrażenie. Książka warta przeczytania, jest przetłumaczona na 10 języków, polecam!
To dramatyczna opowieść, a zarazem pełna optymizmu bohaterki Rosie, która przetrwała obóz, oparta na autentycznych faktach, zawierająca wiele zdjęć, listów...przedstawiająca również naród holenderski w okresie okupacji...który wywarł na mnie niezbyt pozytywne wrażenie. Książka warta przeczytania, jest przetłumaczona na 10 języków, polecam!
Ponadto dwie sensacje oczywiście Harlana Cobena, bo jeśli sensacja w mojej czytelni to przeważnie tylko tego autora i oczywiście na audio
"Niewinny" i "Schronienie"
"Niewinny", to główny bohater, który odsiedział wyrok można powiedzieć niesłusznie i teraz chce ułożyć sobie życie na nowo jednak, jego przeszłość idzie za nim...i oczywiście kłopoty...fabuła ciekawa, jednak "Schronienie" o wiele ciekawsze i z nutką humoru, a jeszcze się teraz dowiedziałam, że to trylogia; 2 cz. "Kilka sekund od śmierci" i 3 cz. "Odnaleziony"....i chwała, że zaczęłam czytać od 1 części. Bohaterem jest młody chłopak Mickey Bolitar, który najpierw poszukuje swojej zaginionej dziewczyny, potem dowiaduje się, że jego ojciec jednak żyje i spotyka staruszkę, która przeżyła obóz i będzie poszukiwał razem z Nią Rzeźnika z Łodzi... zapowiada się ciekawie.
I jeszcze jedno jeśli chodzi o audio booki, nie wiem jak Wy ale ja zdecydowanie wolę jak czyta mężczyzna,
a Jacek Rozenek pobija wszystkich lektorów, słuchając Go przenosimy się po prostu do konkretnej sytuacji, świata i miejsca. odczuwając jednocześnie to co chce nam przekazać autor:))
a Jacek Rozenek pobija wszystkich lektorów, słuchając Go przenosimy się po prostu do konkretnej sytuacji, świata i miejsca. odczuwając jednocześnie to co chce nam przekazać autor:))
poniżej moje czytadełka na lato i zauważcie, że jest też klasyka "Romek i Julka"...jak ja dawno tego nie czytałam
i zatęskniłam do Szekspira ♥♥♥
i zatęskniłam do Szekspira ♥♥♥
Zanim pożegnam Was lawendowo, dziękuję za Wasze ostatnie przemiłe wizyty i komentarze, cieszę się z obecności nowych obserwatorów i również dotychczasowych, pozdrawiam słonecznie i całuśnie, chociaż dzisiaj już trochę popadało
~~Bea~~
Co ta lawenda ma w sobie, że tak bardzo nas do niej ciągle i nieustająco ulegamy jej urokowi?? Spróbuję podziałać z szyszkami wg. Twojego DIY, ale nie wiem czy mi się uda. Serdeczności :))
OdpowiedzUsuńSzyszki na pewno Ci sie udadzą, tylko najlepiej jak lawenda jest niezbyt sztywna, np. wilgotniejsza po deszczu, pozdrawiam:)
UsuńMnie ciągnie tylko wygląd, bo zapachu nie znoszę.
UsuńZdjęcia rewelacja, zasłonki cudne, a napoje letnie mniam...
OdpowiedzUsuńDziękuję Basiu, mam tego lata wene na koktajle:)
UsuńBardzo klimatycznie, lawendowo się zrobiło. Cobena muszę coś przeczytać, bo chyba mi umknął miedzy Larssonem, Follettem i Nesbo.
OdpowiedzUsuńZauważyłam na bocznym pasku brązową komódkę z domowymi specjałami, którą u siebie pomalowałam na biało.
Pozdrawiam Cię gorąco.:)
Komódka służy za barek, tez myslałam o przemalowaniu ale ostatnio dokupiłam stolik też Ludwiczek i chyba mi szkoda:)
UsuńPiękna, pachnąca lawenda jest w ogrodzie, ale i jej akcenty w domu uroczo wyglądają :)
OdpowiedzUsuńTak, lawenda ma teraz swoje 5 minut i w domu i ogrodzie;)
UsuńZanthedeskia w doniczce zaczęła mi się bardzo rozrastać, więc pomyślałam, że dam do ogródka. Mam ją już tam trzeci i ma się dobrze. Na zimę wykopuję oczywiście i trzymam w piwnicy. Pozdrawiam.
UsuńJak pięknie, wakacyjnie i lawendowo zrobiło się u Ciebie :) Bardzo mi się podobają wszystkie lawendowe dekoracje i dodatki. Stworzyłaś sielski i prowansalski klimat :) Owocowe koktajle bardzo smakowite i na pewno bardzo orzeźwiające.
OdpowiedzUsuńMiłego dnia i pozdrawiam :))
Dzięki, Aniu, tak jakos poleciało...co prawda mam tez lawendowa sypialnię, ale ostatnio dodałam do niej troche różu:)Pozdrowionka:)
UsuńNo to piękny zestawik książek sobie zafundowałaś do przeczytania. Ja w czasie urlopu też sporo lektur zaliczyłam, ale żadna jakoś specjalnie mnie nie zauroczyła. Lubię bardzo fioletowy kolor. Zawsze wydawał mi się trudny jaki dodatek w mieszkaniu, ale u Ciebie ładnie to skomponowałaś.
OdpowiedzUsuńBardzo dziekuję:) A co do książek to faktycznie nieraz nic ciekawego nie ma, ja jestem ciekawa "Ksiąg JAkubowych" a pozostałe to tak dla rozrywki ( Kamerdyner od razu mi sie nie podobał:)
Usuńale slicznie się zrobiło u Ciebie z powodu tej lawendy :) cudna jest ta podusia w serce
OdpowiedzUsuńMiło mi, a podusia ma dwa serduszka i szyłam ja chwilę temu, dzieki:)
UsuńPięknie wygląda lawenda i ta żywa i ta na tkaninach. Pozdrawiam serdecznie. Kasia-mazurskie pasje:)
OdpowiedzUsuńDziekuję Kasiu, miło,że Ci sie podoba:)
UsuńOj, zapachniało cudownie lawendą... Moja córka ma śliczną lawendową sypialnię...
OdpowiedzUsuńPrzepiękne zdjęcia - mistrzowskie!
Pozdrawiam Cię baaardzo ciepło!
Basiu, zdjecia to tez zasluga aparatu i programu Picasa, miło mi słyszeć,że Twoja córcia ma lawendowa sypialnię, ja do swojej ostatnio dodałam troche różu...Pozdrawiam gorąco:)
UsuńBeatko już za 2 dni ważna uroczystość w naszej rodzinie. Jak się potem ogarnę, napiszę.
UsuńBuziaki!
Wypatrzyłam u Ciebie obok lawendy kwitnącą macierzankę. Też pięknie pachnie :) Koktajli z owoców jeszcze w tym sezonie nie robiłam, ale dzisiaj miałam zupę jagodową, po dodaniu mleka tez lawendową :) Z wybranego przez Ciebie zestawu książek czytałam tylko Kamerdynera. Nie podobał mi się, film był znacznie ciekawszy :)
OdpowiedzUsuńMacierzanka jest cudna, uwielbiam ją, na tej rabacie mam własnie kwiaty w kolorach fioletu, Z książek "Kamerdyner od razu mi nie przypadł do gustu, ale cos może mi sie spodoba:)
UsuńKochana u ciebie jest tak ślicznie, że napatrzeć się nie moge:)
OdpowiedzUsuńI te letnie smaczki... ach chwilo trwaj!
uściski serdeczne
NAtalio, na pewno nie jest tak uroczo jak u Ciebie w altance....ale dziekuję i zapraszam na koktajliki:)
UsuńI jak tu się nie zachwycić lawendą. Przepięknie pokazałaś wszystko co lawendowe. Cudne zdjęcia i smakowite koktaile. Dziekuję za tą chwile marzeń. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńHAniu tak pieknie to napisałaś, że aż musiałam i ja jeszcze raz popatrzeć...dziekuję bardzo:))
UsuńCudnie
OdpowiedzUsuńDziekuję Olu:))
UsuńA ja Ci bardzo dziękuję, że przypomniałaś o zrobieniu lawendowych szyszek! :)
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia, a koktajl już lecę robić. :))))
Buziaki!
Ja tez może w sobotę zrobie kilka....ale tak mi szkoda ścinac lawendę....
UsuńLawenda faktyczne ma coś w sobie. Na zrobienie szyszek jeszcze się nie odważyłam. Jakby mi ktoś takie koktajle.........
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Wiem ,że jestes stworzona do innych rzeczy ale szyszki zrób, o kotajl poproś męza:)
UsuńPiękny lawendowy post. Dopiero zaczęłam przygodę z lawendą. Jak będę miała pierwsze jakieś konkretne zbiory na pewno skorzystam i zrobię szyszki . Coctaile smakowite a do tego w towarzystwie ciekawej książki smakują jeszcze bardziej. Pozdrawiam !!!
OdpowiedzUsuńA ja Marysiu musze zaplanować niowe miejsce na chociaż mały łan lawendy...pozdrawiam:)
UsuńBeatko, cudowne zdjęcia i aranżacje masz dobry gust i umiesz to pięknie pokazać:) Pozdrawiam cieplutko:)
OdpowiedzUsuńDziekuję Ci kochana, dawno u mnie nie byłaś, ale lawenda Cie przyciągnęła jak widzę...ciesze się B:)
UsuńU Ciebie prawdziwy lawendowy zawrót głowy :):) Śliczności , serdeczności ślę :)
OdpowiedzUsuńDosłownie tak jak piszesz:))
UsuńBeaciu, piękne te Twoje lawendowe dodatki. I zawsze można u Ciebie znaleźć pyszności dla ciała i lekturę ducha i dla relaksu. Ściskam ciepło :-)
OdpowiedzUsuńNo własnie ja jakos nie moge się zdecydować na jeden program:)) dziekuje kochana:)
UsuńJest klimacik;) ach ta lawenda;) prześliczne zdjcia.pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziekuję, bardzo mi miło:)
UsuńAle ja uwielbiam lawendę.
OdpowiedzUsuńPs. zapraszam do siebie :)
http://kosmetycznieee.blogspot.com
Pozdrawiam
Miło mi, odwiedzę:)
UsuńCudowne lawendowe klimaty :)
OdpowiedzUsuńDzieki Aniu, pozdrawiam:)
UsuńBardzo pieknieeee Beatko i pachnie na pewno lawenda.
OdpowiedzUsuńNo i lato bez ksiazek, coz to by bylo za lato.
Pozdrawiam:)
Tak jakoś poleciało z ta lawendą w tym roku, ale faktycznie jest ona obecna wokół mnie:)
UsuńLawendowo mi:)) Dziękuję za książkowe propozycje.Pozdrawiam Ania
OdpowiedzUsuńPolecam "Tancząc z wrogiem" ale to zalezy od upodobań, dziekuje za wizytę:)
Usuńprzez chwilę poczułąm się jak w raju Beatko - tak uwielbiam lawendę - z niczym nie przesadziłaś - cudownie to wszystko urządziłaś - cudne masz okno w kuchni - a i fygurka bardzo mnie zaintrygowała - buziaczki śle Marii
OdpowiedzUsuńmarii, bardzo dziekuję, ciesze sie, że ci sie podoba..okno w kuchni mam takie malutkie...a figurka to jedna z mojej kolekcji baletnic i calineczek:) pozdrawiam Cię:)
UsuńCudna lawendowa kraina ! Pozdrawiam !
OdpowiedzUsuńBardzo dziekuję, :))Pozdrówka:)
UsuńWszystko jest takie piękne, że aż nie wiem co komentować!:)
OdpowiedzUsuńBardzo lubię lawendę, szyszki lawendowe są świetne!:)
Miłego dnia, Ania.
Dziekuje bardzo, dzisiaj każdy może coś uszczknąć z tego lawendowego pola:))Pozdrawiam:)
UsuńNo ja bym powiedziała, że te cudne zdjęcia to jakaś kwintesencja lawendowości. Tylko czy to ma sens?
OdpowiedzUsuńJA myslę, że dla każdego co innego ma sens, na pewno nie osmieliłabym się powątpiewać w sens tego co prezentujesz Ty...każdy jest indywidualnością:))))
UsuńBeatko,
OdpowiedzUsuńcudownie, lawendowo jest na Twoim blogu. Uwielbiam czas jej kwitnienia.
Twoje wszystkie aranżacje są przepiękne. Pisałam Ci, że kocham bywać na Twoim blogu?
Tak, tak!!!! Kocham Ciebie odwiedzać.
Pozdrawiam:)*
Luciu jestes przemiła, a ja tak rzadko cos napiszę i wydaje mi sie ,że może nie za ciekawie, Twoje słowa są budujące. dziekuje kochana♥
UsuńAle ..... lawendowo. Ślicznie. Przez wiele lat nie lubiłam lawendy bo kojarzyła mi się tylko z okropnymi zawieszkami na mole :) Ale to jeszcze z czasów dzieciństwa, kiedy do szuflad wkładało się mydło dla zapachu. To było dawno i nieprawda. Teraz przepadam za kwiatami lawendy i przede wszystkim ich kolorem.
OdpowiedzUsuńMasz rację, pamietam jak mama wieszała te zawieszki na mole....ale lawenda pachnie tylko w zbliżeniu a tak w bukiecikach, czy innym wydaniu zapach jest delikatny:)
UsuńCudownie u Ciebie na blogu, że na patrzeć się nie mogę!!!! Wspaniałe klimaty i piękne zdjęcia!!!
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:))
Bardzo sie cieszę, że taka ładna różyczka zawitała do moich obserwatorów, cieszę sie,że Ci sie podoba u mnie i witam:))
UsuńPrześlicznie to wszystko ujęłaś za pomocą obiektywu i dałaś nacieszyć oko.Piękne kolory,wystrój aż mi lawendą zapachniało. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAleż ślicznie u Ciebie - lawendowo, fioletowo, smacznie i zdrowo - uwielbiam takie klimaty... Pomysł na szyszki - rewelacyjny.
OdpowiedzUsuńWidzę, że dużo się działo podczas mojej nieobecności w świecie blogowym, powoli zaczynam wracać do swoich...
Pozdrawiam wakacyjnie :)
Beautiful post!! nice blog!!
OdpowiedzUsuńwould you like to follow each other? let me know...and I follow you back.
Besos, desde España, Marcela♥
Piękne lawendowe aranżacje, szczerze podziwiam. Zasłonka śliczna, już jakiś czas temu kupiłam podobną tkaninę, w lawendowy patchwork na narzutę do sypialni. Wstyd się przyznać, ale jeszcze czeka na dokończenie, trochę przeraża mnie jej wielkość i wykończenie pikowaniem, którego jeszcze nie robiłam.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńLawenda sama w sobie jest cudowna, do tego odpowiednio zaaranżowana, zdolnymi łapkami wykonane zdjęcia- i powstaje taki piękny, letni post...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, ledwie wróciłam na blogosferę, odrabiam zaległości w odwiedzinach...
Buziaki
M.Arta
Uroczo, uwielbiam lawendę ;) Bardzo pomysłowo!
OdpowiedzUsuńJestem zakochana w lawendzie, świetne zdjęcia. Serdecznie pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńPrześliczne te lawendowe dodatki. :) A zasłoneczki urocze. :) Widziałam kiedyś ten materiał i pożałowałam natychmiast, ze mi nie pasuje do niczego, bo niezwykle piękny.
OdpowiedzUsuń:) Cudownie to wszystko pasuje, poczułam Prowansję. :) I Ty mówisz,ze nic nie robisz???
Buziaki ( i niech smutki i utrapienia idą sobie precz). :)
Prześliczne te lawendowe dodatki. :) A zasłoneczki urocze. :) Widziałam kiedyś ten materiał i pożałowałam natychmiast, ze mi nie pasuje do niczego, bo niezwykle piękny.
OdpowiedzUsuń:) Cudownie to wszystko pasuje, poczułam Prowansję. :) I Ty mówisz,ze nic nie robisz???
Buziaki ( i niech smutki i utrapienia idą sobie precz). :)
Uwielbiam motyw lawendy, bo to piękna roślina, ale zapach ma przeohydny :)
OdpowiedzUsuńślicznie i romantycznie ,tak właśnie lubię :):)
OdpowiedzUsuńTak zdecydowanie romantycznie☺piękna lawenda i dekoracje. Kocham takie aranżacje.
OdpowiedzUsuń