czwartek, 18 sierpnia 2016

Lawendowe stylizacje....

niestety już przemija czas naszej ulubionej lawendy...jej koloru, zapachu, wdzięku....staramy się czerpać wszystko z jej wyjątkowości....w każdym razie ja - na pewno coś niecoś przemyciłam do swojego domu.....nie tylko na okres lata ale i na późniejszy czas.....

Wakacje się kończą, skończył się mój dwutygodniowy urlop, który był bardzo rodzinny, bogaty programowo,w wyjazdy, wizyty, odwiedziny, sjesty, spacery, smaki i zapachy lata, kuchni i grilla, że wydaje mi się iż trwał miesiąc:)  Czuję sie wreszcie nasycona, bo tego mi brakowało.....mało przez ten czas udzielałam sie twórczo i w naszej sferze....ale na wszystko  jest czas.... ("...a kto żyje według zegarka, nie żyje wcale ...")

 Witam wszystkich  po dłuższej przerwie, będę teraz do Was zaglądać, a Wy zajrzyjcie do mnie na dłużej....do mojego domu i ogrodu:)))














Lawendowo, fioletowo, liliowo, wszystko co może być w tym klimacie jest niezwykle odświeżające, lekkie i aromatyczne.....















Cóż więcej mogę powiedzieć dzisiaj o lawendzie.... chyba tylko słowami poetki:

Lawenda

W roziskrzone oczy patrzy
kołysząc się w słońcu
i z ciepłym zefirem marzy
lawenda pełna miodu...

Tęskne spojrzenia posyła
biorąc miłość w ramiona,
za lekka, z wiatrem jej ubywa
a pomimo to pokorna...

Nieśmiałość kwiatu pokonuje
właściwym aromatem
i tysiącem niebieskich płatków
kocha się z babim latem...

Aleksandra Baltissen 

a  cierpliwych,  serdecznych i romantycznych, zapraszam na lawendową herbatkę, którą właśnie będę zaparzać.....
do miłego zobaczenia

 ♥ Bea ♥



piątek, 8 lipca 2016

Wakacyjny weekend


Witajcie:))

Ostatni weekend spędziliśmy wakacyjnie w Beskidach,
na Śląsku Cieszyńskim w Wiśle....razem ze znajomymi
 i z pieskiem. Był to świetny aktywny wypoczynek,
dużo wrażeń i już wspomnień.
Na takie wycieczki muszą być solidne buty, zgrana paczka
 i świetne humory:))



Tu byliśmy, mieszkaliśmy, grilowaliśmy...


takie widoki, nie były nam obce, a jak dla  mnie urocze...gęsi.kury, barany... te na pastwisku oczywiście;)


podobały mi się  takie aranżacje z kamienia...


tu biesiadowaliśmy....spodobały mi się zwłaszcza żyrandole...muszę taki mieć!


 na zielonym, a potem żółtym szlaku....nawet Sonia dawała radę !


 tak się bawiłam, huśtałam, dumałam, wygrzewałam,
a jak zwykle bujał się mój M;)





Były urocze widoki na szlaku na Biały Krzyż i wzdłuż Białej i Czarnej Wisełki na Kaskady Rodła...










Z tej ciszy i uroków natury  na trzeci dzień zwiedzaliśmy Gościniec w Wiśle, były lody w kawiarni w Gołębiewskim na zdjęciach w komórce;( oraz wycieczka do Cieszyna polskiego i czeskiego.  

 Ostatni dzień pozostał na zwiedzanie wspaniałego Ogrodu Kapias w Goczałkowicach, skąd posyłam Wam kilka fotek....bo musicie tam koniecznie jechać!!!
Ogrody Ciszy, Zmysłów, Angielski, Wiejski....itd...zobaczcie tylko....
























tyle się naoglądałam, nachodziłam,i nawdychałam wspaniałego rześkiego powietrza, że szkoda było wracać,...ale sezon wakacyjny rozpoczęłam czego i Wam życzę
Bea:))