czwartek, 23 stycznia 2014

Serwantka i krzesło schabby schic

Od Nowego Roku postanowiłam małymi krokami, a raczej ruchami pędzla, dokonać przemian w umeblowaniu mieszkania, na pierwszy ogień poszła SERWANTKA, o której już Wam kiedyś pisałam i pokazywałam...
wreszcie po 10 albo 12 latach została przywołana do przyzwoitości i to trafiła na dobry trend w modzie, bo została POBIELONA I LEKKO PRZETARTA, tak jak to obecnie się robi  w SCHABBY SCHIC...
i chyba nie zaprzeczycie, że jest śliczna, prima sort!!   dlatego znalazła miejsce w salonie w części jadalnej, wygryzła poprzednią serwantkę, która awansowała na BIELIŹNIARKĘ,
albowiem obecnie przechowuję w niej pościel, firany i obrusy, które dotychczas zamieszkiwały w KUFRACH.....
 
Nastąpiło więc lekkie przemeblowanie i odświeżenie mojej DECO-SZWALNI, nie ukrywam, że taka praca mnie cieszy i niezwykle relaksuje po tysiącach, milionach cyferek w pracy:((
 
Popatrzcie na nią jaka jest piękna w swojej całej okazałości:))








 




 
 
Oprócz tego nasze wielkie zdobyczne również przed kilkunastoma laty STARODAWNE KRZESŁO zyskało nowy wizerunek, metodą schabby schic i transferem..... i tutaj EUREKA!
udało się wreszcie po tylu próbach i płaczach na Waszych blogach, że mi nie wychodzi........, wreszcie jestem wysoce zadowolona, choć może nie do końca.... ale wykorzystałam radę jednej z blogerek, żeby użyć kleju Modge Podge  3w1 i przyklejony nadruk pozostawić na co najmniej 12 godzin, a potem z wielka cierpliwością pomału odklejać rolując   z naciskiem na "cierpliwość" i tak stosując się do zaleceń, otrzymałam pożądany efekt,  krzesło obecnie wygląda tak:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

to już nie krzesło, lecz fotel królewski wyprodukowany we francuskiej fabryce mebli ........, no na to przecież wygląda:))
a tak obecnie wygląda bieliźniarka: 
 
 
 
 
 
 
 
tutaj oprawiona przeze mnie Biblia
 
 
 


A tak wyglądał cały bałagan.........niczym na straganie...
 




 
 
Jak już umebluję deco-szwalnię, to nie omieszkam Wam pokazać całość , a tymczasem, pozdrawiam i zapraszam gorąco a mój blog rozmaitości utkanych z pasji....Beata

piątek, 10 stycznia 2014

W Nowym Roku

Witajcie kochani w Nowym Roku:))
te wszystkie świąteczne dni przeplatane dniami pracy, całkowicie wybiły mnie z rytmu i muszę powiedzieć, że na niczym konkretnym nie mogę się skupić, tak więc muszę się pochwalić, że wygrałam Candy u Ani w http://villaringberg.blogspot.com/
i otrzymałam wspaniałe rzeczy, które już zdobiły mój dom podczas Świąt. Przed Świętami spieszyłam się bardzo z moim szydełkiem, albowiem chciałam ukończyć dwie zaplanowane robótki. Pierwsza to rękawiczki dla zakochanych, które podpatrzyłam u Kasi w http://kasiulkoweprace.blogspot.com/ a druga to obrączki na serwetki, które też wypatrzyłam na którymś blogu ale bardzo dawno i nie pamiętam niestety gdzie, ale tak mnie urzekły, że musiałam zrobić podobne.
 
 
 te piękne prezenty wygrałam u Ani, która wspaniałomyślnie przysłała je jeszcze przed Gwiazdką z Norwegii ~~ Aniu serdecznie dziękuję~~
 
 
reniferjusz i konik na biegunach zdobią jeszcze salon


 
 
 
bardzo zaciekawiły mnie norweskie magazyny wnętrzarskie

 
biały kosz metalowy od razu znalazł przeznaczenie, chociaż myślę, że nie docelowe:)


no i oczywiście życzenia na autorskiej kartce świątecznej

 
a tutaj rękawiczki dla zakochanych, które wydziergałam dla mojego syna i jego sympatii, znalazły się pod choinką i wywołaly wiele uciechy:))
 
 
obrączki na serwetki  wykonane na szydełku urzekły mnie już dawno, ale nie było weny, dopiero Święta mnie zmobilizowały, zrobiłam dopiero 6 sztuk i 1 sztukę większą na świeczkę, uszyłam już 12 białych serwetek z dymki ( może ktoś pamięta taki rodzaj płótna?) i myślę jeszcze uszyć kolorowe lniane....



 
 a to mój nowy nabytek - japońska maszyna do szycia, zakupiona w Lidlu, ma 39 ściegów w tym ściegi overlock, zastąpiła 25-letni Łucznik, który się właśnie zepsuł, muszę pochwalić i polecić tą maszynę, mam ją już 2-gi miesiąc i jestem bardzo zadowolona z eksploatacji i ceny  (ok.400 zł)
 
 
wieczorową porą oczywiście jak zwykle czytam, polecam przyjemną lekturę "Perfumy Prowansji" oraz "Toskańska róża" szczególnie,a także bardziej ambitną "Katedrę w Barcelonie" I. Falconesa, którą słucham na audio i w między czasie szyję i szydełkuję:)))


 
Na dzisiaj już chyba tyle wynurzeń, pozdrawiam wszystkich odwiedzających mnie i życzę miłej lektury książek i mojego bloga~~ Beata~~
 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...